Rudzik na Bielanach

Karolina Rudzik i Joanna Lohn-Zając w kawiarni Las
28 grudnia 2023

Joanna Lohn-Zając

„To właśnie na Bielanach zrodziła się współczesna tkanina artystyczna”

 

 

Jak zaczęła się Pani przygoda z tkaniną artystyczną, a w szczególności z gobelinem, miniaturą i tkaniną unikatową?

Tak potoczyły się losy mojej rodziny, że jako nastolatka zamieszkałam w Bułgarii w Warnie, nad Morzem Czarnym, gdzie dokończyłam ostatnie trzy lata szkoły podstawowej. Później wyjechałam już sama do szkoły średniej, do Koteł - małego miasteczka słynącego jako ośrodek tkactwa, gdzie krosno pionowe było niemal w każdym domu. Zaczęłam tkać, mając piętnaście lat. Spełniło się moje marzenie i zdałam pomyślnie egzamin do klasy tkactwa artystycznego. Skończyłam pięcioletnią szkołę średnią, która była czymś na pograniczu liceum plastycznego i szkoły rzemiosł. Uczyli nas wspaniali profesorowie, artyści plastycy z Sofii, jak i miejscowi mistrzowie rzemiosła tkackiego. W 1983 roku spełniło się kolejne moje marzenie i zostałam studentką Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie. Do Katedry Tkaniny Unikatowej trafiłam już na pierwszym roku, studiując pod okiem prowadzącego pracownię profesora Ryszarda Kwietnia - artysty sztuki włókna. Zawsze podziwiałam wspaniałych polskich twórców, którzy święcili światowe triumfy w szeroko rozumianej dziedzinie, jaką jest tkanina artystyczna. Postanowiłam i ja zmierzyć się z tą tkacką materią jako środkiem wyrazu w mojej sztuce. Niepowtarzalnym chwilom próbuję nadawać kształt (gobelinu, miniatury tkackiej, tkaniny unikatowej), przetworzyć je i utrwalić w moich tkaninowych opowieściach.

 

Co inspiruje Panią do tworzenia? Czy istnieją tematy czy motywy, które są szczególnie bliskie Pani sercu?

Inspirację do pracy twórczej czerpię z obserwacji natury, otaczającego mnie świata i z refleksji nad przemijaniem. Fascynuje mnie również temat ulotności chwili, znaków czasu. Czasami sam materiał, z którego powstają moje prace stanowi źródło inspiracji, jego kolor, faktura.

Obiekty tkackie są znakomitymi elementami do wyciszenia i ocieplenia wnętrza, w którym każdy znajdzie ukojenie i błogość. Takie wnętrze może stanowić oazę spokoju, wspaniałe miejsce do medytacji i relaksu, schronienie przed zgiełkiem otaczającego nas świata. Tkaniny działają na odbiorcę kolorem i strukturą włókna.

 

Jakie są główne zasady, którymi kieruje się Pani w procesie tworzenia tkanin artystycznych?

Najpierw w mojej głowie powstaje pomysł, który przenoszę na papier, czasem w formie luźnych szkiców, a czasem bardziej wypracowanego projektu. Muszę też dokładnie sprawdzić jakie są techniczne możliwości użycia danego materiału- nici, wełny, grubości osnowy. Przygotowuję skrupulatnie wszystkie potrzebne mi komponenty jeszcze przed rozpoczęciem pracy. Farbuję przędzę, snuję osnowę, przeliczam nitki tej osnowy, aby zgadzała się z moim projektem. Czyli mam kilka powiązanych ze sobą zadań: koncepcyjno-twórcze, techniczno- technologiczne, a dopiero później artystyczno- rzemieślnicze. Jest też czas na medytację, wyciszenie, które zawsze pojawiają się w procesie tkania. Praca z tkaniną daje niemal nieograniczone możliwości. Poprzez różnorodność faktur i jej plastyczność, pozwala na dowolne formowanie np. obiektów przestrzennych.

 

Mieszka Pani na Starych Bielanach od 30 lat. Jakie wspomnienia czy doświadczenia związane z Bielanami są dla Pani najbardziej wyjątkowe?

Urodziłam się w Warszawie, ale tak trochę przez przypadek. Nigdy nie przypuszczałam, że będę tu mieszkać. Moja droga na Bielany prowadziła przez kilka miast w Polsce i za granicą m.in.: Kielce, Tarnów, Kraków, Warnę, Sliwen, Koteł, Sofię, Berlin i Chicago. Na Bielanach zamieszkałam za sprawą mojego męża poznanego w Chicago, a który jest na Bielanach od urodzenia. Tu też dorastał i nadal mieszka nasz syn, a po długich latach spędzonych na emigracji na Bielanach osiadła moja mama. Spotkałam tu wielu życzliwych mi ludzi, mam wspaniałych sąsiadów. Już od ponad dziesięciu lat działam w Samorządzie Mieszkańców „Stare Bielany”, gdzie staramy się rozwiązywać różne sprawy naszej lokalnej społeczności.

To właśnie tu wraz z malarką Magdaleną Kobierecką i tkaczką Beatą Wietrzyńską byłyśmy inicjatorkami powstania nieformalnej grupy bielańskich artystów i rzemieślników „Artyści na swoim”. Do grupy przyłączyło się duże grono twórców, zawiązały się bielańskie przyjaźnie i współpraca przy projektach artystycznych. Nasz pomysł zaowocował wieloma wspólnymi akcjami np. Bielańskimi Inwazjami Sztuki, wystawami w Pracowni „Format” udziałem w Bielańskich Dniach Sztuki, debacie „Genius szuka locum” itd. … Współpracując z Sebastianem Świerszczem, który na Bielanach animuje Pikniki Rodzinne, wielokrotnie, prowadziłam warsztaty „Nauka tkania dla dużych i małych”, które cieszyły się ogromnym zainteresowaniem.  Z podziwem obserwuję jak na przestrzeni tych 30 lat Bielany pięknieją, powstaje mnóstwo nowych miejsc, do których chętnie zaglądają bielańczycy jak i mieszkańcy z innych dzielnic.

 

Czy Bielany wpływają jakoś na Pani twórczość artystyczną? Czy lokalne otoczenie, architektura czy historia wpływają na Pani dzieła?

Mieszkam w domu z ogrodem i codziennie mogę cieszyć się pięknym widokiem zmieniających się pór roku, kolorów kwiatów i drzew, śpiewem ptaków. Nasz dom stoi w sąsiedztwie klimatycznej i zabytkowej, oświetlanej gazowymi latarniami ul. Płatniczej. Dzięki ciekawej książce i artykułom znanego varsavianisty Jarosława Zielińskiego (zm. 2021 r.), który również działał w naszym samorządzie, dowiedziałam się wielu interesujących faktów i rozbudziło to moje zainteresowanie niezwykłą historią Bielan. Zapewne niewiele osób wie, że to właśnie na Bielanach zrodziła się współczesna tkanina artystyczna, stało się to dzięki Marii Łaszkiewiczowej - znakomitej artystce, która w pierwszych latach po II wojnie światowej jako organizatorka Doświadczalnej Pracowni Tkactwa Artystycznego Związku Polskich Artystów Plastyków, przeznaczyła w swoim domu przy ul. Cegłowskiej przestrzeń z warsztatami tkackimi na działalność twórczą środowiska warszawskich artystek uprawiających sztukę tkaniny. Ocalałe w wojnie warsztaty tkackie odegrały istotną rolę dla twórców tkaniny w kolejnych dekadach. To właśnie tu między innymi swoje pierwsze prace tkała, uznana później, światowej sławy artystka Magdalena Abakanowicz, znana jako twórczyni „Abakanów”. W domu Marii Łaszkiewiczowej duch artystyczny pozostał do dziś - tkaniną artystyczną zajmowała się jej synowa, wnuczka zaś jest historykiem sztuki, natomiast prawnuczka zajmuje się historią mody i rekonstrukcjami strojów. Bielany to miejsce, które inspiruje mnie twórczo i tu powstają moje tkane prace. To dzielnica, w której spotkałam bratnie artystyczne dusze. Jestem bardzo szczęśliwa, że jestem właśnie tu, wśród przyjaznych ludzi.

 

Czy istnieją ulubione miejsca na Bielanach, które szczególnie lubi Pani odwiedzać?

Tak, oczywiście mam kilka takich miejsc: ul. Płatniczą, Plac Konfederacji (tu znajduje się tablica naszego samorządu, która jest pod moją opieką), ul. E. Schroegera z jej miłymi knajpkami, pracownię „Format” i galerię autorską założone przez malarkę Magdę Kobierecką. Na ul. S. Żeromskiego wpadam czasem do pracowni tkackiej Beaty Wietrzyńskiej. Lubię spacery po lasku Lindego, teren AWF-u, który odwiedzam dwa razy w tygodniu idąc na ćwiczenia gimnastyczne. Chętnie oglądam fotograficzne wystawy plenerowe naprzeciwko Ratusza Bielany organizowane przez Fototekę Bielańską jak i wystawy sztuki w Bibliotece Publicznej na ul. Z. Romaszewskiego.

 

Jest Pani przewodniczącą Sekcji Tkaniny oraz wiceprezeską Zarządu OW ZPAP. Jakie są największe wyzwania, z jakimi Pani się zetknęła?

Jestem kuratorką i organizatorką wystaw, jednak najważniejszą wystawą jest „Sztuka Włókna” - jest to Triennale Sekcji Tkaniny. W 2022 r. odbyła się już trzecia edycja, którą samodzielnie przygotowywałam i myślę, że nabrałam już wprawy, choć organizacja takiego przedsięwzięcia jest za każdym razem wielkim wyzwaniem. Jestem szczęśliwa, że wystawa ta cieszy się ogromnym powodzeniem wśród zwiedzających, ale też grono artystek i artystów chętnych do wzięcia udziału w pokazie powiększa się stale. W Zarządzie OW ZPAP pracuję wraz z czterema koleżankami, jestem dumna, z tego, że mamy świetny, zgrany kobiecy zespół, który zarządza stowarzyszeniem liczącym ok. 1500 osób. Do naszego obowiązku nie tylko należy organizacja wystaw, ale też cała logistyka jak utrzymać finansowo nasz budynek, kilku pracowników. Pomagamy naszym artystkom i artystom w sprawach zawodowych i socjalnych, nawiązujemy współpracę z innymi ośrodkami kultury. Do największych wyzwań należą chyba nasze Walne Zebrania, które potrafią trwać kilka dni i towarzyszą im burzliwe dyskusje i to nie zawsze o sztuce J

 

Czy praca kuratorki wystaw i jurorki w konkursach wnosi coś nowego do Pani samej jako artystki?

Organizacją wystaw zajmuję się już od wielu lat, ale za każdym razem ta praca przynosi nowe doświadczenia. Każda kolekcja wymaga innej ekspozycji, ważna jest tu też praca zespołowa osób zaangażowanych w powstanie wystawy. Zawsze musimy pamiętać, że dla widza najważniejszy jest końcowy rezultat, taki który pozwala na dobry, harmonijny odbiór dzieł sztuki na wybranej przez niego wystawie.

Kilkakrotnie byłam zapraszana, przez kierujące Filią BOK na Estrady Iwonę Mirosław-Dolecką i Karolinę Rudzik, do zasiadania w jury konkursu na „Gobelin roku”. Po sąsiedzku, na Bemowie byłam dwukrotnie jurorką w konkursach patchworkowych w siedzibie „Juki”.

Praca, którą wykonuję daje mi dużą satysfakcję, rozwija moją kreatywność oraz utwierdza mnie w przekonaniu, że warto tworzyć i przekazywać swoją wiedzę innym.

 

Była Pani koordynatorem i projektantem wystaw w Muzeum Polskim w Ameryce. Jakie doświadczenia wyniosła Pani z tej współpracy?

Kilkuletni pobyt w tyglu narodów jakim jest Chicago pozwolił mi poznać wielu wspaniałych ludzi, reprezentujących liczne kultury, a praca w muzeum nauczyła mnie dobrej organizacji pracy w zespole, wspierania się nawzajem, otworzyła na kontakt z odbiorcą w różnym wieku i o odmiennych poglądach. Wspaniała polonijna biblioteka, archiwum i przechowywane tam obiekty rozbudziły we mnie ciekawość i dały mi możliwość pogłębiania wiedzy. W Muzeum Polskim przechowywane są dzieła sztuki i cenne przedmioty z Polskiego Pawilonu z wystawy światowej, która odbyła się w 1939 roku w Nowym Jorku, z powodu wybuchu wojny ta kolekcja nie mogła powrócić do Polski i część eksponatów trafiło właśnie do Chicago. Ostatnio poczyniono kroki i piękne tkaniny i kolekcja obrazów Łukaszowców, które zdobiły Polski Pawilon, a były przechowywane w szkole Jezuitów pod Nowym Jorkiem trafiły po 83 latach do nowo otwartego Muzeum Historii Polski w Warszawie.

Jakie są najważniejsze momenty w Pani karierze artystycznej?

Oczywiście do najważniejszych wydarzeń zaliczam te momenty, w których odnosiłam sukcesy, ale jeśli zdarzą mi się niepowodzenia, to staram się nie zniechęcać tylko wyciągnąć wnioski na przyszłość.

Do ważnych momentów zapisuję obronę dyplomu magistra sztuki w Katedrze Tkaniny Unikatowej na ASP w Krakowie, moje indywidualne pokazy tkaniny artystycznej w Krakowie, Chicago, Warszawie i Sofii oraz liczne udziały w ważnych polskich i międzynarodowych wystawach jak i nagrody Polish Arts Club w Chicago, wyróżnienie Festiwalu Sztuki Włókna w Muzeum Tkactwa w Kamiennej Górze.

Miłe wydarzenie z ostatniej chwili, otóż ukazała się nakładem wydawnictwa „Marginesy” książka autorstwa Katarzyny Jasiołek p.t. „Tkanina. Sztuka i rzemiosło”, w której to publikacji jestem wymieniona w związku z moją działalnością na rzecz Sekcji Tkaniny.

 

Czy Pani prace artystyczne mają jakieś szczególne znaczenie lub historie, z którymi chciałaby Pani się podzielić?

Może przedstawię kilka opisów do moich prac wykonanych w technice tkanej.

„Nie zamykaj oczu” - Praca była inspirowana flagą uchodźców, zaprojektowanej przez artystkę syryjskiego pochodzenia Yarę Said. Pomarańczowa flaga z czarnym paskiem, metaforycznie odnosząca się do kamizelki ratunkowej, jest symbolem solidarności ze wszystkimi, którzy zmuszeni są uciekać z ojczystych krajów i ryzykują wyczerpującą podróż w poszukiwaniu bezpieczeństwa. Jako społeczeństwo, przez lata, zwłaszcza w XIX i XX wieku, doświadczyliśmy losu uchodźców. Wówczas wiele narodów solidaryzowało się z nami i - wykazując empatię -przyjęło nas do swoich wspólnot. Dlatego też nie powinniśmy zamykać się na wielokulturowość i obawiać się tolerancji dla inności.

„Przychodzimy-Odchodzimy” - Ulotność sprawia, że jesteśmy podróżnikami, zajmujemy w przestrzeni czasu jakiś fragment. Nie możemy zatrzymać ulatujących chwil, nie możemy zatrzymać czasu. Wszystko powoli staje się przeszłością. Jak dogonić uciekający czas? Tu żadna magia ani zaklęcie nic nie pomoże. Życie płynie utartym torem. Jest czas rodzenia i czas umierania. Świadomość przemijania pobudza do odczuwania wdzięczności z powodu tego, co mamy. Często jest tak, że doceniamy pewne rzeczy dopiero, kiedy je tracimy. Spotykając się z dowodami przemijania mamy szansę na refleksję o nas samych, o naszych relacjach, o naszym życiu, o marzeniach i dążeniach, o wartościach.

„Światło nadziei” - Do powstania tej pracy skłoniły mnie wydarzenia z polsko-białoruskiej granicy, gdzie ludzie uciekający przed złem tego świata przebywali w lesie w skrajnych warunkach bez pomocy ze strony władz. Jednak byli też zwykli ludzie, którzy wykazali się odwagą i dobrą wolą, którzy dawali uchodźcom nadzieję - zapalali zielone światło na znak, że w tym domu dostaną pomoc, a nie przemoc. Moja praca symbolizuje las, mrok, ale też przebijające się przez gęstwinę drzew zielone światło.

Gdzie można podziwiać Pani prace, zarówno w Polsce, jak i za granicą?

Moje tkaniny znajdują się w prywatnych zbiorach w Polsce, Bułgarii, Szwecji i USA oraz w Muzeum Rzemiosła w Krośnie, Muzeum Tkactwa w Kamiennej Górze i w Centralnym Muzeum Włókiennictwa w Łodzi. Biorę też udział w cyklicznych wystawach Grupy Twórczej PositiveArt, MiniTextileArt oraz Sztuka Włókna w Galerii Domu Artysty Plastyka w Warszawie.

W jaki sposób ocenia Pani rozwój sztuki tekstylnej w Polsce? Czy zauważyła Pani jakieś trendy czy nowe kierunki w tej dziedzinie?

Tak, obserwuję, że obecnie tkanina nie powstaje tylko jako sztuka dekoracyjna. Sztuka tekstylna, sztuka włókna na równi z malarstwem, grafiką czy rzeźbą jako środek wyrazu, idzie z duchem czasu – staje się sztuką zaangażowaną, odpowiada na wydarzenia społeczne i polityczne, problemy kulturowe, ekologiczne. O tych zmianach świadczą również tematy podejmowane przez kuratorów wystaw np. „Raz, dwa, trzy, znikasz ty” to hasło tegorocznej edycji Biennale Tkaniny Artystycznej w Poznaniu przewrotnie przypomina niewinną dziecięcą wyliczankę. Przywołuje jednak zjawisko dość znamienne dla wielu aspektów dzisiejszego, podatnego na zmianę, świata. Ostatnie Międzynarodowe Triennale Tkaniny w Centralnym Muzeum Włókiennictwa w Łodzi przebiegało pod hasłem „Stan splątany”. Znalazły się tu prace na temat kondycji współczesnego człowieka i jego zależności zarówno od innych ludzi, jak i zjawisk, które pozornie go nie dotyczą np. pandemia, wojna i zmiany klimatyczne. Powraca duże zainteresowanie ludowymi technikami tkania i ogólnie rękodziełem, powstają też prace artystyczne z materiałów pochodzących z recyklingu w duchu Zero Waste.

 

Co oznacza dla Pani przyznanie Złotej Odznaki ZPAP w 2022 roku?

Złota Odznaka Związku Polskich Artystów Plastyków jest najwyższą formą uznania za szczególne osiągnięcia w działalności społeczno-organizacyjnej na rzecz środowiska artystów plastyków – członków ZPAP. Ta odznaka jest dla mnie bardzo dużym wyróżnieniem, dowodem na to, że to co robię jest ważne i zostało docenione przez innych artystów. Jest dla mnie siłą napędową do dalszych działań na rzecz naszego stowarzyszenia.

 

W listopadzie 2023 otrzymała Pani wyróżnienie na Bielańskiej Gali Kultury. Czy to ważna dla Pani nagroda?

Ta wspaniała i piękna nagroda, która jest dziełem tak wybitnego i uznanego twórcy jakim jest Józef Wilkoń, jest dla mnie ogromnym wyróżnieniem i wielkim zaszczytem. To bardzo miłe, że dzielnica i jej społeczność oraz władze dostrzegają bielańskich twórców.

 

Jakie są Pani plany na przyszłość, jeśli chodzi o działalność artystyczną oraz zaangażowanie społeczne w dziedzinie tkaniny artystycznej?

W najbliższych trzech latach (wynika to z kadencji) planuję nadal prowadzić Sekcję Tkaniny przy Związku Polskich Artystów Plastyków. Już teraz rozpoczynam przygotowania do naszego Triennale „Sztuka Włókna 2025”. Wystawie zawsze towarzyszy katalog i konkurs, a z tym też wiąże się sporo spraw organizacyjnych, które wymagają wielu godzin pracy, aby efekt końcowy był dobry.

Natomiast już w maju 2024 r., jak co roku z okazji Nocy Muzeów będę wraz z koleżankami prowadzić otwarte warsztaty z tkania dla chętnych, którzy odwiedzą naszą siedzibę, czyli Dom Artysty Plastyka na ul. Mazowieckiej 11a w Warszawie.

Jeśli nadarzy się okazja i będę mogła włączyć się do prac przy Piknikach Rodzinnych lub w nowo otwartym MAL-u Kasprowicza 14, to z przyjemnością poprowadzę kolejne warsztaty z cyklu „Nauka tkania dla dużych i małych”

Chciałabym również zorganizować interdyscyplinarną (malarstwo, grafika, tkanina, kolaż) wystawę grupy bielańskich twórców zrzeszonych w Związku Polskich Artystów Plastyków, jest nas tu na Bielanach całkiem sporo i czas się pokazać naszym lokalnym odbiorcom sztuki.

 

 

Joanna Lohn-Zając

Studiowała na Akademii Sztuk Pięknych im. Jana Matejki w Krakowie na Wydziale Malarstwa.

Uczestniczy w działaniach i wystawach Pracowni Doświadczalnej Tkactwa Artystycznego oraz Sekcji Tkaniny przy Okręgu Warszawskim Związku Polskich Artystów Plastyków. Przewodniczy Sekcji Tkaniny, zasiada w Radzie Artystycznej oraz w Zarządzie OW ZPAP jako wiceprezes, jest organizatorką i kuratorką wystaw oraz jurorką w konkursach tkackich i patchworkowych. Była koordynatorem i projektantem wystaw w Muzeum Polskim w Ameryce, Chicago, USA. Brała udział w Międzynarodowym Sympozjum Sztuki Włókna w Kowarach w latach 2006 -2009, 2012-2016. Udział w licznych wystawach indywidualnych oraz zbiorowych w Polsce, USA, Kanadzie, Bułgarii, Niemczech, na Węgrzech i Słowacji. Prace artystki znajdują się w prywatnych zbiorach w Polsce, Bułgarii, Szwecji i USA oraz w Muzeum Rzemiosła w Krośnie, Muzeum Tkactwa w Kamiennej Górze i w Centralnym Muzeum Włókiennictwa w Łodzi. Odznaczona Złotą Odznaką ZPAP w 2022 r.

Twórczość z zakresu tkaniny artystycznej: gobelin, miniatura, tkanina unikatowa, aplikacja, obiekty.

Od 2011 r. prowadzi stronę FB „Polish Textile Art/Polska Sztuka Włókna – Tkanina”.

 

 

Artykuły z tej kategorii

28 grudnia 2023
„To
04 stycznia 2023
„Na
20 grudnia 2022
Kuba
16 października 2022
Rafał